Jeszcze kilka tygodni temu, nie wiedziałam, że istnieje coś takiego, jak papierowa wiklina. Dopiero, gdy zaczęły mnie odwiedzać dziewczyny z wiklinowych blogów, przyjrzałam się bliżej technice, która pozwala tworzyć przedmioty użytkowe i ozdobne. Z pewnością, nie podjęłabym się zrobienia czegokolwiek z papierowej wikliny, gdyby nie żartobliwe wyzwanie Beatki z bloga " Klimaty Beaty" (http://klimatybeaty.blogspot.com/). Polecam Wam tego bloga bo, to dziewczyna ze wspaniałymi różnorodnymi pasjami i złotym sercem.
Mój pierwszy "koszyk", robiony techniką prób i błędów , nie jest doskonały. Jest pełen nierówności i niedoskonałości związanej, z różną grubością i nieumiejętnością zwijania gazetowych rurek, a także wyplatania ósemek, ale pierwsze koty za płoty. Ćwiczę zwijanie i mam nadzieję, że każdy następny wyrób będzie coraz lepszy.
W nauce pomagały mi filmiki zamieszczane na YouTube i kurs z bloga Claoodia-art.
Wieczko przyozdobiłam kwiatkiem szydełkowej dalii
A to mój piesek staruszek, wygrzewa się po spacerze w śniegu :)